Wspomnienia z czasów II wojny światowej są świadectwem tych, którzy chcą zachować pamięć o wydarzeniach, które w tym trudnym dla narodu polskiego okresie, miały ogromny wpływ na życie. Kluczową rolą wspomnień jest łączyć pokolenia, poprzez przekaz bolesnych doświadczeń i heroizmu tych, którzy często pozostają w cieniu oficjalnej historii. To rodzaj dziedzictwa, które przypomina o cenie wolności i znaczeniu pokoju.

W obecnych czasach kryzysu autorytetów zwłaszcza wśród młodzieży, należy edukować kolejne pokolenia Polaków i przekazywać opis tamtych dni bardziej uczłowieczony, możliwy do zrozumienia i zaakceptowania. Należy pokazywać przykłady ludzi, którzy kochali życie, mieli marzenia i plany, a wojna im to wszystko odebrała.

 Społeczny Instytut Dokumentowania Zbrodni Hitlerowskich w Lesie Warzckim składa serdeczne podziękowania Panu Tadeuszowi Betlejowi, który przekazał spisane przez ojca wspomnienia i zdjęcia.

Józef Betlej w mundurze wojskowym.

„Józef Betlej, syn Jana, ps. „Socha”, urodzony 16.01.1913 roku w Warzycach, pow. Jasło i tam zamieszkały przez cały okres okupacji.

W momencie wybuchu II wojny światowej przebywałem w Krakowie, pełniąc służbę wojskową jako podoficer nadterminowy w 6. Pułku Artylerii Lekkiej.

W dniu 24.08.1939 roku jako podoficer łączności dowódcy II Dywizjonu Artylerii Lekkiej, wchodzącej w skład Armii „Kraków”, wymaszerowaliśmy z Krakowa w rejon granicy niemieckiej na Śląsku i w miejscowości Poręba, kilka kilometrów za Pszczyną, zajęliśmy stanowiska bojowe.

W dniu 01.09.1939 roku, o godz. 5.30, jednostka nasza przeszła chrzest bojowy w walce z pierwszymi jednostkami bojowymi czołgów i piechoty nieprzyjaciela. W czasie tej walki nasza jednostka wojskowa została częściowo rozbita i pod osłoną nocy zdążyły pojedyncze grupy żołnierzy wycofać się do Parku Pszczyńskiego, gdzie w dniu następnym zorganizowano obronę.

Po tej ciężkiej porażce pod Pszczyną, mój dalszy szlak bojowy objął walki pod Krakowem /5.09.1939/, nad Dunajcem /7.09.1939/, nad Tanwią /17.09.1939/ i w I bitwie Tomaszewskiej /18-19.09.1939/ oraz po wyjściu z okrążenia walczyłem jeszcze pod Rawą Ruską /kapitulacja 21.09.1939/.

Po rozbrojeniu, jako jeniec wojenny, byłem eskortowany wraz z innymi przez Przeworsk do Łańcuta, gdzie po kilkudniowym pobycie w przejściowym obozie jeńców w parku hrabiego Potockiego, załadowano nas do transportu kolejowego na stacji Łańcut i skierowano do Rzeszy Niemieckiej. W drodze przed Tarnowem udało mi się zbiec z transportu i powrócić w strony rodzinne.

W styczniu 1940 roku zostałem zwerbowany przez Stukusa Jana do Związku Walki Zbrojnej w Warzycach, pow. Jasło i na pierwszym spotkaniu w domu Kozłowskiego Juliana ps. „Sroka” zaprzysiężony. Liczyłem wówczas 26 lat życia. Byłem zadowolony i dumny z tego, że znów jestem żołnierzem, że mogę dalej walczyć o wolność kraju.

W organizacji ZWZ, a następnie AK pełniłem funkcję dowódcy drużyny, używając pseudonimu „Socha”. W czasie okupacji brałem udział w organizowaniu i szkoleniu oddziału partyzanckiego, kolportowaniu prasy podziemnej, spełniałem funkcję łącznika między Komendą Obwodu, a jednostkami konspiracyjnymi w południowej części powiatu oraz brałem czynny udział w różnych akcjach zbrojnych.

Przez cały okres okupacji stałe kontakty utrzymywałem z Betlejem Janem ps. „Rafałek”, który był głównym organizatorem pracy konspiracyjnej na terenie Warzyc i pobliskich wiosek. Również kontaktowałem się często z takimi osobami jak: Dąbek Władysław ps. „Łado”, Kozłowski Lucjan ps. „Sroka”, Ligara Ludwik ps. „Mały”, Gałuszka Jan ps. „Gebels” i innymi osobami z terenu Warzyc, z którymi bezpośrednio współpracowałem w pracy konspiracyjnej.

Do ważniejszych akcji z tego okresu, w których brałem bezpośredni udział należy zaliczyć:

– Akcja zdobycia broni i amunicji z magazynów „Gamrat”, która odbyła się w dniu 6.12.1943 roku. W wyprawie tej brało udział około 60 osób, dla których punktem zbiórki był las w Warzycach, tak zwane „Gojsce”. Akcją kierował ppor. Antoni Zawadzki ps. „Teresa” przy współudziale z Szymańskim Tadeuszem ps. „Borys”, który rozpracował i przygotował cały plan działania. Pamiętam, że w dniu tej wyprawy, jako łącznik skontaktowałem się z grupą osób z południowej części powiatu, która oczekiwała na kontakt w Roztokach obok ławy na rzece Jasiołce. Po wymienieniu umówionego hasła całość w rozbitych małych grupkach, na odległościach wzrokowych, doprowadziłem do punktu zbiórki. W tej akcji na „Gamrat” brałem udział w ubezpieczeniu oraz transporcie zdobytej broni do lasu. Akcja udała się. Strat w ludziach nie było. Z terenu Warzyc brali udział: Stukus Jan, Wrona Jan, Dubiel Piotr, Gałuszka Jan, Zając Stanisław, Zając Władysław, Szerląg Antoni, Tęcza Jan, Kozłowski Lucjan, Szewczyk Józef i inni.

– W okresie Świąt Wielkanocnych w 1944 roku brałem udział w przetransportowaniu i paleniu spadochronów po zrzucie broni w rejonie Bieździadki, pow. Jasło. Jak również w tym okresie byłem wysłany do miejscowości Świerchowa, celem przekazania hasła o przygotowaniu się do odbioru broni z zrzutu w wytypowanym punkcie. Drogę przebyłem pieszo w okresie godzin policyjnych, co naraziło mnie na pewien konflikt z patrolem niemieckim, z którego wyszedłem cało.

– W okresie okupacji prócz ważniejszych akcji, było wiele drobnych spraw do załatwienia jak: kolportowanie prasy podziemnej, zbieranie materiałów o ruchu wojsk nieprzyjacielskich, ostrzeganie ludzi służalczo oddanych okupantowi, zastraszanie i denerwowanie Wehrmachtu niemieckiego przez wysyłanie listów, ulotek, czy wywieszanie napisów, np. „Krwawy Październik” i innych, w których brałem czynny udział.

– Dużo czasu w okresie okupacji poświęciłem zorganizowaniu Spółdzielni Spożywców „Jutrzenka” w Warzycach, która ważną rolę odegrała w pracy konspiracyjnej. Zorganizowany i prowadzony sklep przez Jana Sanokowskiego w lokalu Grzesiak Ludwiki umożliwiał lepsze zaopatrzenie mieszkańców wsi w potrzebny towar, co zabezpieczyło ludność miejscową od częstych wyjazdów do miasta, gdzie była narażona na łapanki i wywóz do Niemiec. Jako kierownik tej placówki spółdzielczej korzystałem ze specjalnej przepustki wydanej w języku niemieckim, co pozwoliło na swobodne poruszanie się w terenie, a którą równocześnie wykorzystywałem do pracy konspiracyjnej na terenie miasta Jasła i Krosna skąd dowożono towar do sklepu. Spółdzielnia z Warzyc utrzymywała ścisły kontakt ze Spółdzielnią Kolejarzy „Społem” w Jaśle, z którą to prowadziła nie tylko wymianę towarową, ale załatwiała wiele spraw związanych z pomocą dla osób ukrywających się w formie przydziału towaru, czy też wydania fikcyjnego zaświadczenia o zatrudnieniu. Działająca Spółdzielnia Spożywców „Jutrzenka” w Warzycach była miejscem kontaktów konspiracyjnych oraz miejscem składania i odbioru poczty podziemnej. Pod koniec okupacji placówka ta pod kierownictwem Kossaka rozwinęła się na dużą skalę, prowadząc zwiększone obroty zwłaszcza solą, którą sprowadzano bezpośrednio z kopalni Wieliczka i zaopatrywano nie tylko miejscową ludność ale i okoliczne wioski. Z ciasnego lokalu przeniesiono Spółdzielnię do opuszczonego budynku żydowskiego.Zorganizowanie tej spółdzielczej placówki na terenie Warzyc, dokonane w domu Sanokowskiego Romana, jest jeszcze jednym dowodem solidarności i społecznego wyrobienie mieszkańców Warzyc, którzy potrafili nie tylko zachować pełną tajemnicę konspiracyjną, ale również umieli stworzyć warunki samoobrony przed wyzyskiem.

– Na początku sierpnia 1944 roku została zarządzona koncentracja oddziałów Armii Krajowej, celem wykonania akcji „Burza”. Miejsce zbiórki wyznaczono nad rzeką Jasiołką w okolicy Gliniczka, gdzie na czas nie zdążyłem zameldować się. Zgłosiłem się w dniu następnym już do lasu w okolicy Glinika Polskiego, gdzie zameldowałem się u dowódcy kompanii por. Dąbka Władysława ps. „Łado”. Po kilku dniach cały oddział partyzancki przesunął się w lasy południowej części powiatu jasielskiego, zmieniając kilkakrotnie swoje miejsce postoju. Okres koncentracji trwał od początku sierpnia do połowy września 1944 roku i okres ten spędziliśmy w lesie pod gołym niebem, prowadząc różne wypady bojowe na pozycje niemieckie, względnie pojedyncze grupy wojskowe, celem zdobycia broni.

W pierwszych dniach pobytu w lesie została odprawiona msza polowa przez księdza kapelana, który umożliwił odbycie praktyk religijnych niektórym uczestnikom partyzantki. W czasie pobytu w lesie dla wyrobienia sprawności wojskowej, prowadziłem zajęcia jak: musztrę pieszą, gimnastykę, ćwiczenia polowe oraz naukę o broni. Brałem również w tym czasie udział w akcjach bojowych jak: rozbicie transportu wojskowego na szosie Majscowa – Żmigród, gdzie zdobyto broń, amunicję i mapy wojskowe oraz w akcji bojowej zorganizowanej w okolicy Łubna Szlacheckiego.

Akcja w okolicy Łubna Szlacheckiego miała na celu zdobycie broni przez rozbrojenie małej grupy żołnierzy Wehrmachtu, udającego się taborem konnym po zieloną paszę. Akcja ta nie udała się, ponieważ była zorganizowana w otwartym terenie pod osłoną mgły. Partyzanci ukryci w ziemniakach, nie posiadali żadnych naturalnych osłon i natrafili w tym dniu na silną eskortę ubezpieczającą tabory niemieckie, posuwające się polną drogą. Ta zaistniała sytuacja nie dawała gwarancji powodzenia zaplanowanej zasadzki, dlatego kierujący akcją nie dał sygnału do ataku, ale po przejściu całego taboru niemieckiego dał sygnał do odwrotu. Jak się późnij okazało po opadnięciu mgły, teren wytypowany do zasadzki wcale nie odpowiadał warunkom partyzanckiego wypadu i mógłby przynieść niepowetowane straty, dlatego ta ryzykowna, nieprzygotowana w terenie akcja długo pozostawała w mojej pamięci.

Ten kilkutygodniowy pobyt ludzi młodych i starszych w ilości około 250 osób w warunkach polowych, bez wyposażenia w broń i amunicję, załamywał duchowo niektórych uczestników tej koncentracji. Ta sytuacja dawała powód do myślenia, co uwidaczniało się w często powtarzanych pytaniach:

– Po co przyszliśmy i co mamy dalej robić?

– Co będzie jutro?

– Komu jest to wszystko potrzebne?

Tę całą nurtującą niepewność rozstrzygnął zbliżający się front radziecki, który po wyparciu pozycji niemieckich, otworzył drogę do wyzwolenia ziem wschodniej części powiatu. Po krótkiej naradzie kierownictwa oddziału partyzanckiego otrzymaliśmy wiadomość, że koncentracja oddziałów partyzanckich została rozwiązana i każdy może odejść gdzie sam chce. Wielu kolegów przeszło przez front na stronę radziecką. Wielu pozostało jeszcze w lesie. Ja, po zdaniu broni, skierowałem się w kierunku przez Łaski i Sobniów do Warzyc, gdzie w lesie odnalazłem wysiedloną rodzinę i razem z nią dzieliłem dalsze ciężkie dni tułaczki na wysiedleniu. W dniu 16 stycznia 1945 roku powróciłem wraz z rodziną z wysiedlenia do domu, by rozpocząć w wolnej Ojczyźnie życie od nowa.”

Wyjaśniamy pojęcia:

podoficer nadterminowy – to doświadczony żołnierz, który dobrowolnie przedłużał służbę wojskową po zasadniczej, na podstawie stosownego zobowiązania pełniąc funkcje podoficerskie, będąc na etacie niezawodowym,

Armia „Kraków” – to nazwa polskiego związku operacyjnego wojska Polskiego utworzonego 23 marca 1939 roku do obrony Śląska i Małopolski podczas kampanii wrześniowej, dowodzonego przez gen. Antoniego Szyllinga.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kategorie: Instytut

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.