Lokalną historię możemy poznawać na różne sposoby. O przeszłości naszej Małej Ojczyzny dowiemy się, czytając stosowne opracowania, pobierając nauki w szkole, czy korzystając z informacji pojawiających się w szeroko rozumianych mediach. Jednak w edukacji historycznej najważniejszą rolę odgrywają pamiętniki i wspomnienia osób, które osobiście doświadczyły, bądź były świadkami określonych zdarzeń. Dzięki nim poznajemy historię z „pierwszej ręki”.
Rolą Społecznego Instytutu Dokumentowania Zbrodni Hitlerowskich w Warzyckim Lesie jest docieranie do takich osób, które posiadają wiedzę na temat wydarzeń, które rozegrały się na naszym terenie w czasie II wojny światowej i podzielenie się z nami swoimi wspomnieniami. Szczególnie ważne są dla nas wszelkie informacje dotyczące miejsca masowych mordów w warzyckim lesie.
Przypominając zdarzenia związane z okresem II wojny światowej, przywołując wspomnienia świadków żyjących i tych, którzy już odeszli, chcemy ocalić od zapomnienia dla przyszłych pokoleń mały fragment lokalnej historii.
Wojna była, jest i będzie największym nieszczęściem dla ludzkości. Głęboko wierzymy, że kolejne wrześnie będą się nam kojarzyć tylko i wyłącznie z urokami polskiej jesieni, pierwszym dzwonkiem w szkole i uroczystościami patriotyczno – religijnymi na warzyckim Lasku. Wolność i suwerenność nie zostały nam dane raz na zawsze. Musimy o tym pamiętać, zwłaszcza w obliczu działań zbrojnych toczących się na świecie.
Wspomnienia Pani Stanisławy Urban
„9. września 1945 roku cmentarz w warzyckim lesie był świadkiem podniosłej uroczystości patriotyczno – religijnej. Tego dnia ks. proboszcz, Stanisław Biernat, dokonał poświęcenia nekropolii, do uporządkowania której w dużej mierze przyczynili się mieszkańcy Warzyc i Bierówki oraz młodzież szkolna. Na uroczystość przybyły rzesze ludzi, zarówno miejscowi, jak i przyjezdni, często z odległych stron.
Groza wojny była żywa wśród obecnych, wszak od zaprzestania działań zbrojnych minęły zaledwie cztery miesiące. Dziesiątki mieszkańców Warzyc, powracając z wysiedlenia, zastało jedynie zgliszcza domów. Ludzie pozbawieni byli niekiedy całego dobytku. Rany po stracie najbliższych nie zdążyły się zabliźnić.
Byłam obecna w tym miejscu kaźni. Pamiętam wystąpienia naocznych świadków hitlerowskiego barbarzyństwa, m. in. Ludwika Ligary, Jana Betleja i profesora Jana Gałuszki. Słowa żałobnej modlitwy przeplatały się z płaczem uczestników.
Ksiądz proboszcz wręczył mi przed uroczystością tekst wiersza pt. „Nieznani”. Mając wówczas dwanaście lat, cała przejęta, recytowałam wobec tłumu żałobników:
Spoczywa was w tym lesie tysiące,
Bez nazwisk i imienia.
O! Jakże smutne przychodzą na myśl wspomnienia.
Gdy strzały karabinowe słyszeć się dały,
A płacz i głosy niewinnych dzieci
O litość oprawców niemieckich wołały.
Niejeden, który tu spoczywa, miał pewno rodzinę.
Miał matkę, czy żonę – miał może dziecinę?
O! Pomyśl, jak bólem broczyło to serce,
Na onej okrutnej, bolesnej żołnierce,
Gdy rzucał rodzinnych chat progi.
Gdy dziecko do piersi tulił raz ostatni.
Zostawiał dom, żonę, byt nieraz dostatni,
By stać się żołnierzem bez nazwy.
Niejeden z nich poległ bez skruchy pacierza.
Więc módlmy się, módlmy się szczerze,
Za wszystkich nieznanych – kochanych.
A jeśli w swym życiu napotkasz dziecinę,
Co w wojnie o Polskę straciła rodzinę,
To w uścisk przygarnij ją bratni.
I podziel się chlebem jak z bratem kochanym,
Z sierotą po owym żołnierzu nieznanym,
Co zginął za Polskę ostatni.
Nie zapomnimy o was, smutne leśne groby.
Nie zapomnimy o was, chmurne dni żałoby.
Ale na zawsze pozostanie w nas pamięć i uczucie wdzięczności:
Bo z waszej krwi wyrosły dla nas
Białe kwiaty WOLNOŚCI!”

Na zdjęciu: Bronisława Zając, Stanisława Urban, Bronisława Pankiewicz
Wspomnienia napisane na podstawie artykułu zamieszczonego w „Cebulce”, Piśmie regionalnym wydawanym przez Stowarzyszenie Przyjaciół Wsi Warzyce, wrzesień – październik 2004, Nr 5(20).
0 komentarzy