9 września 1945 roku odbyła się w warzyckim lesie uroczysta msza święta, podczas której ksiądz Stanisław Biernat dokonał poświęcenia cmentarza ofiar terroru hitlerowskiego. Cztery miesiące od zakończenia wojny, wszyscy obecni w tym miejscu mieli łzy w oczach, a na ustach słowa modlitwy – nigdy więcej wojny! Rany po stracie najbliższych wciąż krwawiły, dobytek całego życia zamienił się w zgliszcza…

Wojna była, jest i będzie złem, które niesie ze sobą nie tylko zniszczenia materialne, ale szczególny ślad pozostawia w psychice ludzi, którzy musieli zmierzyć się z tą nieludzką rzeczywistością. Na tej uroczystości byli obecni mieszkańcy Warzyc i okolicznych miejscowości oraz rodziny zamordowanych w tym miejscu. Występowali też naoczni świadkowie hitlerowskiego barbarzyństwa, m.in. Ludwik Ligara, Jan Betlej i Jan Gałuszka. Był też Tadeusz Socha, który uciekł z egzekucji w lesie pod Sieklówką w dniu 6 lipca 1940 roku…

Stało się już tradycją, że w każdą pierwszą niedzielę września o godzinie 15.00, wszyscy uczestnicy uroczystości na cmentarzu w warzyckim lesie, zdają egzamin z patriotyzmu lokalnego. Jest to czas na wspominanie przeszłości, ale również refleksję na temat przyszłości, zwłaszcza w obliczu konfliktu toczącego się za naszą wschodnią granicą.

W ramach promocji twórczości lokalnej oddajemy do rąk Czytelników kolejne rozważania inspirowane Drogą Krzyżową pt. Pod powiekami obraz naznaczonych krzyżem wojny, których autorką jest pani Halina Urban oraz pracę plastyczną pani Teresy Warzechy.

Naznaczeni krzyżem wojny

Pytam siebie niezmiennie
kim trzeba być
by wyrywać duszę szponami bezwzględnego jastrzębia

Wojna otworzyła bramę piekła 1 września 1939 roku. Okupant rozpoczął swoje krwawe rządy od bombardowań, mordów, pożogi i prześladowań. Niestety, wojna nie ominęła również naszych terenów. Nadszedł czas walki, wysiedleń ludności cywilnej, cierpienia i doskwierającego głodu, a ziemia warzyckiego lasku, coraz częściej zaczęła przyjmować jej ofiary.

niepewne jutro

 jeśli jutro przyjdzie
co mu przygotować
kromkę chleba
z mąki
co jeszcze na półce
ciepły kąt
za piecem
dopóki drwa żarzą się czerwienią
a może
garść znikających leków
za wysupłaną z kieszeni
przedostatnią złotówkę
(…)
nieludzie
ludziom
zapisują los

czy nadejdzie szansa
by lepszy zapisały wnuki

Chylimy głowę przed Wami, polegli w lasku warzyckim.
Panie, Ty jesteś dla nich nadzieją.

Aresztowania

Pytam siebie niezmiennie
kim trzeba być
by wyrywać duszę szponami bezwzględnego jastrzębia

Aresztowania były nieodłączną częścią wojennej rzeczywistości. Nie tylko żołnierze ryzykowali własnym życiem, ale również cywile, prowadzący obronną, konspiracyjną i partyzancką działalność, wymierzoną przeciwko hitlerowcom. Również w Warzycach istniała komórka ruchu oporu, do której należeli okoliczni mieszkańcy.

Niejednokrotnie powodem aresztowań była zdrada.

Niestety, na terenie całego kraju były osoby zasilające szeregi wroga i współpracujące z Niemcami.

Zdrada

zdrada
przeciwstawna do cnoty
o wartości złamanego szeląga
wciąż bryluje na życiowych salonach
znajdziesz ją
w zakłamanym uścisku ręki
wspólnej fotografii
znajdziesz ją w skrywanych myślach
obietnicach
jak wąż w biblijnym ogrodzie
zdrada czai się wokół

niech tylko zabrzęczą srebrniki
zamajaczy grubsza teka
obiecany profit

zdrada zagra pierwsze skrzypce
w sławnej
i podrzędnej orkiestrze

Chylimy głowę przed Wami, polegli w lasku warzyckim.
Panie, Ty jesteś dla nich nadzieją.

Uwięzieni

Pytam siebie niezmiennie
kim trzeba być
by wyrywać duszę szponami bezwzględnego jastrzębia

Schwytane i aresztowane osoby przewiezione m.in. do więzienia w Jaśle, były bestialsko torturowane. Podczas licznych przesłuchań katowano ich w niewyobrażalny sposób. Wyrywano paznokcie, wybijano zęby, przypalano, łamano ręce i nogi, płatami ściągano skórę. Gryzieni byli przez wygłodniałe psy i wrzucani na wpół żywi do celi.

To tylko niektóre z gestapowskich sposobów na uzyskanie informacji od więźniów.

Ci bohaterscy ludzie, po takich przesłuchaniach byli wrakiem i cieniem człowieka, a mimo to, w obronie życia walczących z okupantem współtowarzyszy, potrafili milczeć.

kamienne serce

w kamiennej piersi
kamienne serce bije
na próżno szukać w niej współczucia
głuchy ton nienawiści się odzywa
odruch nieludzki
jak w bestii bez uczuć
w kamiennej piersi
kamienne serce bije
zimne
i jak kamień twarde
nie drgnie
dopóki nie zabije
śpi jego sumienie
snem twardym

Chylimy głowę przed Wami, polegli w lasku warzyckim.
Panie, Ty jesteś dla nich nadzieją.

Sąd

Pytam siebie niezmiennie
kim trzeba być
by wyrywać duszę szponami bezwzględnego jastrzębia

Oni, oskarżani patrioci, walczący w obronie swojej Ojczyzny i obronie drugiego człowieka, stawali grupkami przed hitlerowskim niby-sądem, po kilka, lub kilkanaście osób jednocześnie. Wyczerpane do granic ludzkiej wytrzymałości, ofiary gestapowskich przesłuchań, nie miały prawa do wyjaśnień i obrony.

Podczas kilkuminutowego, wspólnego procesu, wysłuchiwali formuły odczytywanego aktu oskarżenia i zapadał wyrok – śmierć. Więźniowie oczekiwali na niego w celach, skąd w dniu egzekucji, niejednokrotnie wiązani drutem, wyprowadzani byli przez gestapowców do samochodów ciężarowych.

Zdarzało się też, że wyrok wykonywany był tego samego dnia.

kruche szkło

 kruche szkło
bańka mydlana
i my w głównej roli
tak niewiele trzeba do szczęścia
i łez
wystarczy jedno życie
nasza zapisana księga

czasem
wiatr rozwieje kartki za wcześnie
zostaje dla bliskich
nazwisko jej autora

Chylimy głowę przed Wami, polegli w lasku warzyckim.
Panie, Ty jesteś dla nich nadzieją.

Ostatnia droga

Pytam siebie niezmiennie
kim trzeba być
by wyrywać duszę szponami bezwzględnego jastrzębia

Skazani na rozstrzelanie przewożeni byli do lasu ciężarówkami, pod strażą i po kilkanaście osób w każdej ciężarówce.

Tak wyruszali w swoją ostatnią drogę do miejsca, które dzisiaj niektórzy nazywają warzyckimi Palmirami.

Tam ofiary gestapowskiej nienawiści, przy świeżo wykopanym, wspólnym grobie, ustawiane były w szeregu. Za nimi pluton egzekucyjny, z karabinami gotowymi do strzału i…

sfruwał z nieba czarny anioł
łzy
srebrną strugą płynęły po policzkach
obnażona życia kruchość
czas podróży do Ojca ramion
i bezsilność
na to wszystko
bez odwołań
zgodzić się przyszło

W dniu egzekucji, okoliczni mieszkańcy mieli zakaz zbliżania się do lasu. Jednak echo, jak naoczny świadek potwierdzało każde pociągnięcie za spust, każde popełnione tam morderstwo….

Zdarzało się też, że niektóre osoby, ryzykując własnym życiem, kryły się w jego gęstwinie, lub przychodziły po odjeździe Niemców, i ich oczom ukazywał się makabryczny obraz, popełnionej potwornej zbrodni. Ciężko ranne ofiary, które w czasie rozstrzelania wpadły do grobu, grzebane były razem z zabitymi. Na świeżo usypanej ziemi, która okryła Ich ciała, sadzono młode drzewka, a one poruszały się i drżały…

Chylimy głowę przed Wami, polegli w lasku warzyckim.
Panie, Ty jesteś dla nich nadzieją.

Lasek

Pytam siebie niezmiennie
kim trzeba być
by wyrywać duszę szponami bezwzględnego jastrzębia

Fragment warzyckiego lasu, położony przy drodze w kierunku Rzeszowa, jest jedną wielką, wspólną mogiłą. To miejsce przesiąknięte krwią rozstrzelanych niewinnych osób, kilku narodowości, których niewielu z ponad pięciu tysięcy udało się zidentyfikować. Ich nazwiska wyryte są na kamiennych tablicach tam ustawionych.

Chociaż drzewa nie potrafią mówić…kto wie…może swych liści szelestem wciąż opowiadają tragiczną historię.

Przyjdź, wschłuchaj się, wspomnij tych, którzy oddali tutaj swoje życie.

Cześć Ich pamięci!

Chylimy głowę przed Wami, polegli w lasku warzyckim.

Panie, Ty jesteś dla nich nadzieją.

 Halina Urban

 

 

Kategorie: Instytut

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.