Sprawiedliwi wśród Narodów Świata to osoby nie żydowskiego pochodzenia, które bezinteresownie, narażając życie, wolność lub stanowisko, udzielały pomocy Żydom podczas II wojny światowej. Tytuł Sprawiedliwego przyznawany jest od 1963 roku przez państwo Izrael Ratującym z całego świata. Jest to najwyższe cywilne odznaczenie państwowe tego kraju
Zapis z Talmudu, zbioru praw religijnych obowiązujących w judaizmie, stał się mottem przewodnim tego niezwykłego w skali świata odznaczenia, honorującego istotę człowieczeństwa – ratowanie życia ludzkiego.
Jeśli człowiek niszczy jedno życie, to jest tak, jakby zniszczył cały świat. A jeśli człowiek ratuje jedno Życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat.
Ratujący Żydów w czasie Zagłady odznaczani są za aktywną działalność na rzecz ocalenia jednego lub więcej Żydów. Pomoc przybierać mogła formę działalności indywidualnej lub zorganizowanej. Polegała np. na doraźnym lub długotrwałym ukrywaniu, organizowaniu kryjówek, ucieczek z gett, dostarczaniu fałszywych dokumentów, pieniędzy, żywności czy leków. W krajach znajdujących się pod okupacją niemiecką wszelka pomoc Żydom była karana. W Polsce, w odróżnieniu do innych krajów Europy Zachodniej, kara ta była najsurowsza – za wszelką pomoc Żydom karano śmiercią.
O nadaniu tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata decyduje Instytut Yad Vashem w Jerozolimie za pośrednictwem specjalnej komisji, która rozpatruje składane wnioski. Osoba uznana za Sprawiedliwego zostaje odznaczona specjalnie wybitym medalem, noszącym jej imię i nazwisko oraz dyplomem honorowym.
W gronie osób uhonorowanych tym zaszczytnym tytułem znaleźli się mieszkańcy Czermnej: Andrzej, Władysław i Marian Garbulińscy oraz Stanisław Owca. Dwaj z nich – Andrzej Garbuliński i Stanisław Owca zostali rozstrzelani w warzyckim lesie.
Poznajmy ich historię…
W Rejestrze miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945, na stronie 157 tego dokumentu, pod datą 17 kwietnia 1944 roku, widnieje informacja, że funkcjonariusze gestapo z Jasła aresztowali 38 osób z okolicznych miejscowości oraz robotników z magazynów Wehrmachtu k/Jasła /Mun-Amunition-Lager/. Dalej czytamy, że aresztowanych osadzono w więzieniu w Jaśle, a następnie rozstrzelano w zbiorowej egzekucji w lesie.
Wśród 38 nazwisk zamordowanych tego dnia, wymieniono trzy osoby z Czermnej, a to:
Garboliński Andrzej, rolnik,
Garboliński Władysław, robotnik (najstarszy syn Andrzeja),
Owca Stanisław, rolnik.
Z informacji zawartych w Rejestrze wynika, że cała trójka została rozstrzelana za udzielenie pomocy Żydom.
W historii tych trzech osób, sąsiadów mieszkających blisko siebie, dobrze się znających i pomagających Żydom, jest sporo nieścisłości.
Pierwsza z nich to nazwisko zapisane w Rejestrze jako „Garboliński”. W dostępnych materiałach i opracowaniach dotyczących mieszkańców z Ołpin, którzy w czasie wojny pomagali żydowskim rodzinom, występuje nazwisko „Garbuliński”. Na kamiennych tablicach w lesie warzyckim, które informują o zamordowanych i spoczywających w tym miejscu, wyryto dwa nazwiska „Garbulińskich”. Ktoś powie, że różnica to tylko jedna litera – niby fakt, ale nazwisko definiuje konkretnego człowieka i jego historię. Jest ważne czy zostało ono zapisane poprawnie, gdyż zmiana jednej litery może dotyczyć kogoś zupełnie innego. Jeśli w kilku dokumentach pojawia się rodzina z Ołpin jako „Garbulińscy”, to prawdopodobnie w Rejestrze nazwiskozostało zapisane z błędem.
Druga nieścisłość dotyczy daty i miejsca egzekucji obu Garbulińskich i Stanisława Owcy. Czy na pewno wszyscy trzej zostali rozstrzelani 17 kwietnia 1944 roku w lesie w Warzycach? Kolejne pytanie brzmi, czy ich ciała spoczywają w miejscu egzekucji zgodnie z informacją podaną w Rejestrze? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w książce Witolda Szydłowskiego Szerzyny i okolice Zarys monograficzny:
„We wsi Czermna mieszkała rodzina Garbulińskich. Głową rodziny był Andrzej, urodzony w 1884 roku. Jego pierwsza żona, Zofia zmarła przed wojną. W 1938 roku Andrzej ożenił się ponownie z Kazimierą Malinowską. Andrzej Garbuliński miał ośmioro dzieci, w tym sześcioro z Zofią. Najstarszy syn, Władysław przyszedł na świat w 1922 roku. W 1926 urodziła się Eleonora, Marian w 1927, Helena w 1931, Kunegunda w 1934, a najmłodszy z tego związku, Stanisław w 1936 roku. Natomiast z Kazimierą miał dwóch synów: Kazimierza, który urodził się w 1940 roku i Jana, urodzonego w 1942. W czasie okupacji niemieckiej Andrzej Garbuliński wraz z żoną Kazimierą i dziećmi mieszkał w Czermnej, gdzie prowadził gospodarstwo rolne, będące jedynym źródłem utrzymania. Dom i zabudowania gospodarcze położone były na obrzeżach wsi. Garbulińscy posiadali ok. 6 ha pola, a także spory inwentarz żywy.
Przed II wojną światową w Czermnej mieszkało tylko kilka rodzin żydowskich, m.in. rodzina Elfenbeinów, która trudniła się drobnym handlem. W bliżej nieustalonych okolicznościach, w zimie 1943 roku, do domu Garbulińskich przybyła Sara Elfenbein, licząca wówczas ok. 60 lat, z dwójką dorosłych dzieci: synem Maierem, liczącym ok. 28 lat i córką Chaną, która miała 18 lat. Garbulińscy udzielili im schronienia. Stanisław Garbuliński, mający wtedy 6 lat, nie potrafi dokładnie umiejscowić w czasie tego faktu. Daty dokładnie nie pamiętam, ale było to już w tym czasie, gdy Niemcy utworzyli getta dla Żydów. Do naszego mieszkania przyszła Żydówka ze synem i córką. Przyszli do nas w nocy i prosili ojca, aby dał im trochę żywności. Ojciec dał im żywność. Początkowo przybysze chcieli się tylko ogrzać, ale później zaczęli prosić Andrzeja Garbulińskiego, żeby dał im schronienie, ponieważ uważali, że miejsce to jest dosyć bezpieczne. Zabudowania Garbulińskich były położone z dala od głównej drogi, w dodatku dojazd do nich był utrudniony, co powodowało, że Niemcy w tej części wsi pokazywali się rzadko. Elfenbeinowie nabrali przekonania, że nic im w tym miejscu nie grozi. Początkowo Andrzej Garbuliński obawiał się udzielić pomocy żydowskiej rodzinie, jednak w końcu się zgodził. Chana przeważnie przebywała w mieszkaniu Garbulińskich, natomiast jej matka, Sara i brat Maier urządzili sobie kryjówkę w stajni. W dzień ukrywali się w zabudowaniach gospodarczych, a w nocy gdzieś wychodzili, nie mówiąc dokąd. Przez cały okres ukrywania żydowskiej rodziny, Andrzej w miarę możliwości dostarczał jej pożywienie, jednak w niewystarczającej ilości. W akcji ratowniczej uczestniczyli dwaj jego synowie, Władysław i Marian. Elfenbeinowie na własna rękę starali się o żywność we wsi, dlatego nocami opuszczali gospodarstwo. Pochodzili z Czermnej, znali więc wielu okolicznych mieszkańców, u których zdobywali jedzenie.
W pomoc żydowskiej rodzinie był także zaangażowany Stanisław Owca, którego gospodarstwo było oddalone od zabudowań Garbulińskich ok. 1,5 km. Elfenbeinowie u Owcy ukrywali się czasowo, może kilka dni, jednak szczegóły tej pomocy są mało znane. Helena Zając z d. Garbulińska, która miała wówczas 13 lat, wspomina: Rodzice dla ukrywających się Żydów zrobili schowek pod stodołą, zaś w ciągu dnia przeważnie przebywali [oni] na stajni lub w oborze. W nocy wychodzili na pole, na świeże powietrze.
Około godziny 5.00 rano 4 kwietnia 1943 roku – najprawdopodobniej na wskutek donosu któregoś z mieszkańców – do domu Garbulińskich przybyli żandarmi z Jasła wraz z policjantami granatowymi z Szerzyn. Z oświadczeń mieszkańców wsi Szerzyny wynika, że u rolnika Feliksa Filusa w pobliskich Święcanach ukrywał się 12-letni żydowski chłopiec, który został aresztowany przez Niemców. Młody Żyd podczas przesłuchania miał wydać Niemcom, że Garbulińscy i Owca ukrywają u siebie Żydów, stąd w niedługim czasie w Czermnej zjawili się żołnierze. Andrzej Garbuliński, gdy spostrzegł jadące w kierunku jego gospodarstwa samochody niemieckie, dał znać ukrywającym się, aby uciekali. Elfenbeinowie szybko wyszli z kryjówki i uciekali przez pola w stronę lasu. Niemcy, widząc to, zaczęli za nimi strzelać, w wyniku czego wszyscy ścigani zginęli. Sara Elfenbein została zastrzelona w odległości ok. 500 m od zabudowań. Jej syn Maier uciekł najdalej, bo ponad kilometr, lecz został zastrzelony na polu. Natomiast Chana została postrzelona w twarz w odległości ok. 300 m od miejsca, w którym się ukrywała. Niemcy kazali Andrzejowi Garbulińskiemu przynieść ranną Chanę do stajni. Tam rozebrali ją, a jeden z Niemców dobił ją kolbą karabinu. W akcji uczestniczyło ok. pięciu Niemców, wśród których był żandarm, Hans Kosma, z posterunku w Jaśle, mówiący po polsku. Policjanci granatowi, którzy towarzyszyli Niemcom, pochodzili z Szerzyn, a wśród nich był komendant posterunku Franciszek Kolarczyk, Mikołaj Leszega pochodzący z Gorlic oraz Kapustka i Stafin pochodzący z Szerzyn. Strzały, które dochodziły z zewnątrz, obudziły domowników. Niemcy przeszukali mieszkanie oraz zabudowania gospodarcze. W stajni znaleźli kryjówkę Żydów, wówczas zaaresztowali Andrzeja i Władysława Garbulińskich. Niemcy polecili dwóm policjantom, Mikołajowi Leszedze i Kapustce, pójść po Stanisława Owcę. Ten, gdy ich zobaczył, uznał, że mu nic nie grozi, ponieważ ich znał, i nie zdecydował się na ucieczkę. Policjanci jednak aresztowali Owcę i doprowadzili go do gospodarstwa Garbulińskich. Zwłoki zastrzelonych Żydów, matki i syna, zostały zwiezione furmanką na podwórze Garbulińskich. Niemcy wezwali ze wsi Władysława Szutkowskiego, Józefa Patlę oraz mężczyznę o nieznanym nazwisku, który pochodził prawdopodobnie z Szerzyn. Kazali wezwanym ludziom wykopać dół obok stodoły, pod lipą. Tam złożono ciała zamordowanych Żydów i zasypano mogiłę. Niemcy aresztowali oprócz Andrzeja Garbulińskiego i jego najstarszego syna Władysława także przyprowadzonego Stanisława Owcę. Wszystkich trzech wywieźli do więzienia w Jaśle.
Dzięki wstawiennictwu komendanta granatowej policji z Szerzyn Franciszka Kolarczyka, Kazimiera Garbulińska i pozostałe dzieci ocalały. Policjant wyjaśnił Niemcom, że Kazimiera i jej dzieci nic nie wiedziały o Żydach i są niewinni, dzięki czemu żołnierze nie spalili domu i zostawili ich w spokoju. Dwa miesiące po aresztowaniu ukazały się obwieszczenia w Skołyszynie i Siepietnicy, na których wymieniono Stanisława Owcę i Andrzeja Garbulińskiego, którzy zostali rozstrzelani w Warzycach za działalność partyzancką! Natomiast Władysław Garbuliński (1922-1943) z więzienia w Jaśle został wywieziony do więzienia na Montelupich w Krakowie, skąd napisał pierwszy, a zarazem ostatni list do rodziny. W liście tym prosił, żeby mu przysłano chleb, cebulę, koszulę i sól. Władysław został zamordowany w nieznanym miejscu latem 1943 roku.
Po śmierci ojca i brata Marian Garbuliński z trudem zajmował się gospodarstwem i szóstką rodzeństwa.
Po zakończeniu wojny do Czermnej przyjechał nieznany członek zamordowanej rodziny żydowskiej. Wtedy ekshumowano zwłoki pomordowanych, przewieziono do Biecza i tam pochowano na cmentarzu żydowskim. W latach 90. XX wieku Marian Garbuliński rozpoczął starania o przyznanie tytułu i medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, który 21 maja 1997 roku nadano Andrzejowi, Władysławowi i Marianowi Garbulińskim oraz Stanisławowi Owcy. Uroczystość, podczas której Marian Garbuliński odebrał medal i dyplom Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, została zorganizowana w czerwcu 1998 roku we Wrocławiu, w Auli Leopoldyńskiej Uniwersytetu Wrocławskiego.”
Z przytoczonych informacji wynika, że Władysław Garbuliński nie został zastrzelony w lesie w Warzycach 17 kwietnia 1943 roku, ani tu pochowany, choć na kamiennych tablicach, umieszczonych na cmentarzu, wyryto jego nazwisko wśród zamordowanych i spoczywających w tym miejscu. Z więzienia z Jasła przewieziono go do Krakowa do więzienia Montelupich i zamordowano w nieznanym miejscu i czasie. To kolejna nieścisłość zapisana w Rejestrze miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945 oraz na kamiennych tablicach w warzyckim lesie.
Witold Szydłowski urodził się w 1958 roku. Dzieciństwo i młodość spędził w Ołpinach, jednak od lat związany jest z Szerzynami, w których mieszka. To wieloletni nauczyciel i pasjonat historii regionalnej, który zajmuje się dokumentowaniem, gromadzeniem materiałów i relacji mieszkańców Szerzyn i okolic.

Andrzej Garbuliński
(Fot. ze zbiorów M. Buś.)

Kazimiera Garbulińska z domu Malinowska
(Fot. ze zbiorów M. Buś.)

Ogólny widok zabudowań należących do rodziny Garbulińskich,
w których ukrywała się rodzina żydowska Elfenbeinów. Stan z 1970 r.
(Fot. z AIPN w Rzeszowie.)

Miejsce pochowania rodziny żydowskiej Elfenbeinów.
(Fot. z AIPN w Rzeszowie.)

Stanisław Owca (Fot. ze zbiorówT. Owcy.)
(Zdjęcia pochodzą z artykułu Sprawiedliwi z Czermnej, Michał Kalisz, IPN Rzeszów.)
W Księdze Sprawiedliwych wśród Narodów Świata umieszczono informację następującej treści:
Garbuliński, Andrzej
Garbuliński, Władysław
Garbuliński, Marian
Owca, Stanisław
Podczas okupacji Sara Elfenbein, jej córka Chana i syn Majer zostali wypędzeni z domu we wsi Czermna w powiecie jasielskim (dystrykt krakowski) i musieli wiele wycierpieć, zanim powrócili na początku 1943 roku. Po powrocie do Czermnej rodzina Elfenbeinów najpierw ukrywała się w gospodarstwie Stanisława Owcy, a następnie w spichlerzu Garbulińskich. Zarówno Garbulińscy, jak i Owca, przepojeni niezłomnym poczuciem lojalności i altruizmu, otoczyli Elfenbeinów troskliwą opieką. Synowie Andrzeja Garbulińskiego, Władysław i Marian, również wzięli udział w akcji ratowniczej. Rankiem 4 kwietnia zawiadomiona przez mieszkańców wioski policja niemiecka zorganizowała obławę w gospodarstwie Garbulińskich. Słysząc krzyki Andrzeja, Elfenbein i jej dzieci próbowali uciec, lecz na próżno – zastrzelono ich na miejscu. Władysława Garbulińskiego i jego brata Mariana aresztowano i rozstrzelano w lesie w pobliżu Jasła. Stanisław Owca też został aresztowany, lecz nie wiadomo, jakie były jego dalsze losy.
21 maja 1997 r. Instytut Yad Vasbem nadał Andrzejowi Garbolińskiemu, jego synom, Władysławowi i Marianowi oraz Stanisławowi Owcy tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.”
W powyższej informacji uważny Czytelnik zauważy pewne nieścisłości w zestawieniu z informacjami zawartymi w przywołanej wyżej monografii Witolda Szydłowskiego. Powiedziano w niej, że w lesie w Warzycach, 17 kwietnia 1943 roku został rozstrzelany tylko Andrzej Garbuliński i Stanisław Owca. Władysława Garbulińskiego przewieziono z Jasła do Krakowa do więzienia Montelupich i jego miejsce zamordowania i pochówku jest nieznane (choć jego nazwisko widnieje na kamiennych tablicach na cmentarzu w warzyckim lesie, jako tu zamordowanego i pochowanego).
Z monografii wiemy, że Marian Garbuliński nie został aresztowany, dzięki wstawiennictwu komendanta granatowej policji z Szerzyn, Franciszka Kolarczyka. Wiemy, że przeżył wojnę. Jego nazwiska nie ma ani w Rejestrze, ani na kamiennych tablicach. Po śmieci ojca zajmował się gospodarstwem. To on rozpoczął starania o przyznanie tytułu i medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
Jeszcze jedna nieścisłość dotyczy faktu, kto powiadomił policję o żydowskiej rodzinie ukrywającej się u Garbulińskich i Owcy. Z monografii wynika, że to 12-letni chłopiec żydowski, który został aresztowany przez Niemców i podczas przesłuchania wydał, że Garbulińscy i Owca ukrywają u siebie Żydów. Według innych źródeł Niemców poinformowali bliżej nieokreśleni wieśniacy, a w Księdze Sprawiedliwych wśród Narodów Świata jest mowa, że zrobili to mieszkańcy Czermnej.
Która z tych informacji jest prawdziwa?
Źródło:
- Witold Szydłowski, Szerzyny i okolice Zarys monograficzny, Szerzyny 2025, s.669-671.
- Michał Kalisz, Sprawiedliwi w Czermnej, [w:] Komentarze Historyczne, IPN Rzeszów, s. 45-49.
- Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Ratujący Żydów podczas Holocaustu, Polska, tom I, redaktor naczelny Izrael Gutman, Kraków 2009, s. 178.
- Biuletyn IPN nr3/2009.
- https://ipn.gov.pl/pl/wydawnictwo/czasopisma/popularnonaukowe-1/biuletyn-ipn/9650,Biuletyn-IPN-nr-32009.html
0 komentarzy