Społeczny Instytut Dokumentowania Zbrodni Hitlerowskich w Lesie Warzyckim zamyka w Niedzielę Wielkanocną równy rok swojej działalności. Podsumowując opublikowane do tej pory materiały, oddaje do rąk Czytelników modlitwę – PRZYSTANKI, inspirowane Drogą Krzyżową, podczas których możemy rozważać zdarzenia, które rozegrały się w lesie warzyckim.

Autorką rozważań jest Pani Halina Urban.

Dziękuję Pani Halinie Urban za napisanie modlitewnych rozważań, które budzą refleksję, wspominając tamte ponure czasy II wojny światowej, czasy bolesne i smutne, pozbawione zasad moralnych i wiary w to, że życie człowieka jest największym darem, który otrzymaliśmy od Boga. To On daje i On je może zabrać, a nie żadna chora ideologia.

Dziękuję wszystkim, którzy w ramach działalności Społecznego Instytutu Dokumentowania Zbrodni Hitlerowskich w Lesie Warzyckim, podjęli próbę ocalenia od zapomnienia świadectw męczeństwa pomordowanych tu przez Niemców ludzi. Nigdy nie możemy zapomnieć o tym, co wydarzyło się na warzyckiej ziemi zbroczonej krwią niewinnych ofiar. Musimy pamiętać, że wojna to zło, które niesie ze sobą nieszczęście, a wolność nie została nam dana na zawsze. I tę wiedzę musimy przekazać młodszemu pokoleniu.

Poprzez cierpienia człowieka łatwiej zrozumieć cierpienie Chrystusa. Trudno jednak zaakceptować faszystowskie pojmowanie rzeczywistości w kontekście nauki Kościoła, który wszem i wobec powtarza: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Odwiedzając warzycki cmentarz ofiar terroru hitlerowskiego pamiętajmy o tych często bezimiennych bohaterach, którzy oddali życie, byśmy mogli żyć w wolnej Polsce. To miejsce winno być otoczone przez nas nie tylko pamięcią, ale i szacunkiem.

Ks. Daniel Kosiba

 

Przystanek: Skazani

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

Spoczywacie w leśnych mogiłach, bez sądu i winy, skazani na śmierć wyrokiem hitlerowskiego Piłata. Skazani na śmierć za niewinność, chęć obrony Ojczyzny i Wasze pochodzenie. Wy, niezłomni bohaterowie: oficerowie, żołnierze, jeńcy, więźniowie polityczni, partyzanci, Żydzi a także dzieci. Wasza przelana krew, nie może być zapomniana i chociaż milczy stary, warzycki las, wciąż pamiętają o Was żyjący.

ludobójstwo popełnił kat
na oczach milionów ludzi
kamienna bestia
w której żyłach ołów płynął
szyderskim półuśmiechem związał ręce światu
i tylko podstępne węże
wypełznąć mogły spod kamieni
by pomóc
śpi sumienie na dnie piekła
w objęciach swojego pana
zapisane na kartach historii
krwią niewinnych

Panie Jezu, któryś przyjął tak niesprawiedliwy wyrok dla naszego zbawienia, nie pozwól, aby ktokolwiek był niesprawiedliwie sądzony. Dopomóż, prosimy, aby w naszym życiu nigdy nie było miejsca na postępowanie „oko za oko i ząb za ząb”.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Krzyż wojny

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

Kiedy granatowym niebem, frunęły gniewne, żelazne jastrzębie i padał ołowiany deszcz, wzięliście na siebie ciężki krzyż – krzyż wojny. Tylu z Was zostało rzuconych pod twardy but gestapowców. Bestialsko torturowani, rozstrzeliwani, z honorem przyjmowaliście śmierć, by nie wydać, ale ocalić swoich współtowarzyszy broni. Tak podpowiadało Wam serce i sumienie.

(…) pytam siebie codziennie
Panie
co zwierzętom dałeś instynkt opiekuńczy
wierne serce i oddanie
kim trzeba być
człowiek dla człowieka katem” (…)

Jezu, który przyjąłeś na swoje ramiona ciężar krzyża, prosimy, zanurz zmarłych tu spoczywających, w Swym Miłosiernym Sercu i pozwól im dostąpić Chwały Zmartwychwstania.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Upadek

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

Pan Jezus trzy razy boleśnie upadał pod ciężarem krzyża, ale Jego Niezmierzona Miłość do ludzi dodawała mu sił, aby się podnosić i iść dalej. Wam nie pozwoliła żyć chora ludzka nienawiść. Bezlitośnie osadzano Was w obozach, gettach, by dokonywać masowych mordów. Wielokrotnie ostatnia podroż kończyła się tu, w warzyckim lesie, by upaść rozstrzelanym do wspólnej mogiły. Taki sam strzał odbierał życie starsze i młode, taki sam upadek, z którego już nie można było się podnieść.

Nikt nie miał litości nad Panem Jezusem i nikt nie miał litości nad Wami.

kruche szkło
bańka mydlana
i my w głównej roli
tak niewiele trzeba do szczęścia
i łez
wystarczy jedno życie
nasza zapisana księga
czasem wiatr rozwieje kartki za wcześnie
zostaje dla bliskich nazwisko jej autora

Ratuj nas Panie, we wszystkich przeciwnościach, a gdy upadniemy dodaj nam sił, Jezu, byśmy mogli iść dalej za Tobą.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Spotkanie z matką

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

 

Hitlerowski najeźdźca grabił i mordował, ale był też przyczyną rozłąki rodzin.

żołnierze
szli z podniesioną głową
by Cię bronić Ojczyzno
na stos rzucając własne życie
ojciec z synem krwią znaczyli pola bitew
nieraz obce przemierzając ziemie
dla wolności Orła
co im serca niósł na skrzydłach (…)

Kto zliczy łzy, które wylały matki, gdy twarzą w twarz stanął z nimi ich syn – bezimienny bohater, o którym milczy historia, boleśnie doświadczony w zawierusze wojennej. Ranny, okaleczony, oszpecony bliznami.

Matko Bolesna, pełni współczucia płaczemy nad męczeństwem Twego Syna. Przez Jego Najświętsze Rany, prosimy, otrzyj łzy wszystkim płaczącym matkom. Otrzyj łzy rodzinom, które do tej pory opłakują swoich bliskich, poległych na tym cmentarzu.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Pomoc wojennych Cyrenejczyków

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

W obliczu nieszczęścia wojny, ludzki heroizm i chęć niesienia sobie pomocy nie miały granic. Wielu z Was pamięta z opowiadań ojców i dziadków, historie ukrywających się, prześladowanych Żydów. Wielu boryka się ze świadomością, że ich bliscy, niejednokrotnie młodzi ludzie, pozbawieni zostali życia tylko dlatego, że okazali wielkie serce drugiemu człowiekowi. Ryzykowano własnym życiem i życiem rodzin, by nie tylko ocalić poszukiwanych, ale też wyciągano pomocną dłoń do zmuszonych tułać się wysiedleńców. To byli wojenni Cyrenejczycy, których nikt nie przymuszał do ratowania  potrzebujących. Tak nakazywało im ich sumienie.

jesteś piękne
zawsze jedno
przeżyte od początku do końca
byle bez winy (…)
i chociaż często nie chcesz rozpieszczać
kocha się ciebie
życie

Panie Jezu, otwieraj nam oczy na potrzeby bliźnich i serca, na bezinteresowne niesienie pomocy. Obyśmy nie byli przymuszani do czynienia dobra, ale robili to z ochotą, dla Twej miłości, Chryste.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Ciężki upadek

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

Warzycki las. Grób 29.

Każda wojna to bestialstwo i okrucieństwo, ale jakim słowem nazwać świadome mordowanie niepełnosprawnych dzieci. Przywożone z ośrodków w Miejscu Piastowym, Iwoniczu Zdroju i obozu jenieckiego w Szebniach, razem z opiekunkami zabijano strzałem, lub uderzeniem głową o drzewo.

Jak nisko trzeba upaść, ile nienawiści mieć w sercu, żeby dopuścić się takiej zbrodni. Niczemu niewinne, bezbronne, upośledzone istoty, też musiały oddać swoje krótkie życie.

dorosły człowiek dla dziecka był katem
bo
dla nich człowiek
miało brzmieć dumnie
kim więc byli ci ludzie

Prosimy, Jezu w Swym Niezmierzonym Miłosierdziu, otwórz niebo dla tych niewinnych dusz i przyjmij je do zastępów Swych aniołów.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Obnażenie z szat

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

 Hitlerowskim oprawcom nie dość było, że wywożąc ludzi na rozstrzelanie, pozbawiali ich tego, co najcenniejsze – życia. Chcieli ich jeszcze poniżyć i zawstydzić, nawet w tej ostatniej, tak dramatycznej chwili. Rozkazywali rozebrać się, a wcześniej odłożyć cały swój skromny dobytek, jaki mieli z sobą. Padał strzał. Leśna, wspólna mogiła okrywała Ich nagość.

Stojąc przed Tobą, Jezu, oni nie muszą się wstydzić braku ubrania.

Panie Jezu, prosimy, nie pozwól nam nikogo lekceważyć i strzeż nas, byśmy nigdy nie byli dla nikogo źródłem upokorzenia.

Któryś za nas cierpiał rany

Wieczne odpoczywanie…

 

Przystanek: Śmierć

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,

żeś przez Krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

Panie, kim trzeba być,
by niewinnych ranić śmiercionośnym deszczem…
Jak głęboko zasnęło sumienie, w marnej powłoce człowieka…

 Droga do lasu warzyckiego, dla każdego z Was, dla około pięciu tysięcy osób była Waszą ostatnią drogą. Gestapo bardzo często przeprowadzało tutaj egzekucje, a fragment lasu jest wielką, wspólną mogiłą. Wypędzonych z ciężarówek, pilnowanych przez oprawców z psami, ustawiano w szeregach obok wykopanych wcześniej dołów. Za nimi pluton egzekucyjny – kaci o ołowianym sercu.

Pierwsza salwa – i śmierć przytula upadający pierwszy szereg skazańców.

Druga salwa – i w jej ramiona upada drugi szereg, a po nim trzeci i cisza…

Wiatr zanucił wam pieśń pożegnalną… Skłoniły się drzewa…

życie jak źdźbło trawy
delikatne
kruche
tak łatwo je złamać
i w popiół obrócić (…)

Przyjmij, Jezu tych męczenników i daj im życie wieczne w progach Twego Królestwa, a nas strzeż, pokornie prosimy, przed barbarzyństwem wojny i nienawiścią drugiego człowieka.

Któryś za nas cierpiał rany…

Wieczne odpoczywanie…

Amen.

 

umarł spokój

 był taki czas
gdy drzewa szumiały spokojnie
zakochane ptaki budowały gniazda
był czas
leniwych
ziewających planów na przyszłość
mieszkających hen
za siódmą wiosną
był taki czas
gdy słońce
nie bało się spacerować błękitnym niebem
złocistym uśmiechem witając
każdy
budzący się dzień
był taki czas
dopóki czarne nie zaczęły kłębić się chmury
i żelazne jastrzębie zrywać do lotu

 spokój umarł śmiercią naturalną                                                                 

/Halina Urban/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kategorie: Instytut

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.